sobota, 9 kwietnia 2016

Prostytucja we Francji, aborcja w Polsce jako determinanty debaty publicznej - wybór czy przypadek?

   Francuska Izba Deputowanych - mimo sprzeciwu zdominowanego przez prawicę Senatu - uchwaliła 6 - go kwietnia br. Ustawę o penalizowaniu klientów korzystających z usług prostytutek. Francja staje się tym samym kolejnym krajem europejskim (po nade wszystko Szwecji, ale i Norwegii, Islandii oraz Wlk. Brytanii), w którym korzystanie z płatnej prostytucji jest karane (wcale nie symbolicznie: 1,5 tys. Euro za pierwszy przypadek, 3,750 tys. Euro za każdą recydywę).
Francja podejmuje zatem trud walki z najstarszym zawodem świata, metodami administracyjno - karnymi.
Można śmiało prognozować, że trud to daremny. Spowoduje on jedynie zejście procederu do podziemia, może zagrozić życiu samych prostytutek, jak i zdrowiu potencjalnych klientów. Skuteczność działań francuskiego ustawodawcy, zniweczy też z pewnością moc i siła internetu.
Zastanawiam się nad motywami tej zdecydowanej krucjaty francuskich socjalistów przeciwko przedstawicielkom zawodu, którego nieobyczajność ma charakter profesjonalny, zwlaszcza uwzględniajac kontekst społeczno - ekonomiczny Francji (jak choćby przekraczające 6,5 mln osób bezrobocie). Walka ta przedstawiana jest przez rządzących jako walka o prawa i godność kobiet. Czy aby na pewno?  
W tym samym czasie, w Polsce powraca jak bumerang kwestia kształtu obowiązującej Ustawy aborcyjnej, uważanej przez znaczną część obozu rządzącej prawicy za zbyt liberalną, mimo, że należy obiektywnie do najbardziej restrykcyjnych w Europie. Motywami działania jest jak zawsze troska o ochronę życia poczętego.
Zastanawiam się czemu zawdzięczamy świadome prowokowanie dyskursu publicznego w kierunku najbardziej wrażliwych i konfliktogennych kwestii społecznych. Czego skutkiem jest uporczywe dążenie do zastąpienia w debacie publicznej tematów i zagadnień o fundamentalnym charakterze dla przyszłości społeczeństw, w wymiarze bez mała egzystencjalno - cywilizacyjnym, debatą o podłożu w znacznej mierze moralno - etycznym, z jednoczesną silną skłonnością do antagonizowania w kwestiach, w których w przeszłości sporym trudem zawarto kompromis.
Odpowiedż na wyrażone wyżej wątpliwości jest oczywista. Rządzące elity polityczne, nie mając realnej oferty programowej w kluczowych dla przyszłości społeczeństw kwestiach, usiłują skierować zainteresowanie opinii publicznej na sprawy drugorzędne, choć wrażliwe społecznie, grać na nastrojach i symbolach. To po prostu metoda na prolongatę trudnych procesów reform, sposób na skrywanie przez rządzących swojej niekompetencji i szeroko pojętej bezradności wobec wyzwań współczesności.
Walka o ograniczenie procederu prostytucji i niewątpliwie równie szkodliwej społecznie aborcji, nie może się ograniczać do penalizacji skutków, bez usuwania przyczyn. Skuteczną drogą do marginalizacji tych szkodliwych społecznie zjawisk jest edukacja, wychowanie seksualne, a nade wszystko dbałość o dostępność i powszechną stabilność żródeł utrzymania, o społeczne bezpieczeństwo egzystencji.    
Zagrożona Europa, egzystująca pod naporem imigrantów, walczy o cywilizacyjne przetrwanie, a my - we Francji i w Polsce - deliberujemy o..... Znak czasu, zdrada, prowokacja, czy defetyzm?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz