niedziela, 30 stycznia 2011

Koniak - ciąg dalszy

            Mimo, że czas szczególny,obfitujący w istocie w negatywne zdarzenia, które mogą nastrajać pesymistycznie - o czym pisałem w swoim ostatnim poście dotyczącym sytuacji na Bliskim Wschodzie i jej potencjalnym implikacjom - czas wyłączyć odbiornik radiowy czy telewizyjny, odpocząć od newsów  o negatywnej wymowie.
Wróćmy do jednego z francuskich symboli - koniaku.

           W departamencie Charente, w regionie Cognac, a precyzyjniej Cognac - Ars - Merignac - Jarnac - Claix - Segonzac, miałem przyjemność być na dłużej i osobiście, wraz z rodziną, na przełomie czerwca i lipca 2006 roku. Wierzę głęboko, że to nie była moja ostatnia wizyta, że wrócę tam jeszcze nie raz, także z zawodowych względów, o czym będę mógł w przyszłości jeszcze z radością poinformować.
Planując wyjazd do Cognac, była to decyzja przemyślana, a sam wyjazd precyzyjnie przygotowany [do czego zachęcam także z logistyczno - egzystencjalnych powodów: zwłaszcza latem i wczesną jesienią może być problem ze znalezieniem miejsc noclegowych. Zachęcam przy tym do korzystania z nadzwyczajnej gościnności właścicieli pensjonatów i apartamentów agroturystycznych miast hoteli, warto poznać lokalną wyborną kuchnię rodzin francuskich, w umiarkowanych cenach !!!].
Opierając się na moich doświadczeniach, wiedząc że wizyta w regionie jest z rzadka celem samym w sobie, a najczęściej jest elementem objazdu Francji, wydaje mi się że 3 - 4 dni to absolutne minimum pobytowe, ideałem byłby tydzień. Oczywiście niezbędna jest wysoka mobilność, zatem jeżeli planować wyjazd do Cognac to wyłącznie własnym środkiem lokomocji [nasz Jeep sprawował się wybornie].
Turystów - Polaków w tym regionie jest stosunkowo niewielu, ponieważ region nieczęsto znajduje się w programach francuskich wycieczek dla Polaków [zdecydowanie wolimy kultowy Paryż, Zamki na Loarą, Lazurowe Wybrzeże, czasami Owernię, a szkoda].
Sympatyczny i przyjazny klimat Cognac [w okresie naszego pobytu było już wystarczająco ciepło, by nie powiedzieć gorąco], a przede wszystkim krajobrazy i ich perspektywa [ciągnące się z pozoru monotonnie, kilometrami winnice, charakterystyczne budownictwo - najczęściej wielowiekowe, a przede wszystkim piękne stare kościoły. Na marginesie - do tego tematu wrócimy w przyszłości, Francja odmiennie jak Polska pełna jest starych, pięknych, pozbawionych ludzi kościołów ], już od samego przyjazdu budują niesamowitą atmosferę.
Naszym założeniem było zwiedzenie i zapoznanie się z produkcją poza "Wielkimi Domami Koniaku"  - "Les grandes maisons de cognac" [dla przypomnienia to: Camus, Hennessy, Martell, Remi Martin, Courvoisier, Otard],  z jednym wyjątkiem: zwiedziliśmy muzeum Hennessy, do czego gorąco zachęcam!!!]. Postanowiliśmy skoncentrować się na producentach koniaku, otrzymujących go w tradycyjny sposób, unikających przemysłowych metod wytwarzania, bez mała rzemieślnikach [we francuskiej nomenklaturze producenci ci określani są mianem producentów pozyskujących koniak "metodami produkcji rzemieślniczej" - "les methodes production artisanales"].
Na początku odwiedziliśmy siedzibę Cognac Ferrand w Ars, firmy dla której koniak stanowi 65% podstawowej działalności [poza koniakiem firma oferuje Calvados, Armagnac, Rhum, Gin i Wódkę]. Cognac Ferrand to stosunkowo młoda, bo założona w 1989 roku firma przez Jean'a - Dominique'a Andreu i Alexandre'a Gabriel'a, której ambicją jest produkcja koniaku z najwyższej półki. Podstawowa marka firmy to Cognac Pierre Ferrand, produkowany w samym sercu la Grande Champagne, występujący w wielu mutacjach opakowaniowych. Inne marki to Landy Cognac, Cognac Laude Chatelier. Poza produktami, nasze szczególne zainteresowanie wzbudziła zachwycająca siedziba firmy; prawdziwe Chateau!!!.
Kolejny dzień, to wizyta w Saint Meme Les Carrieres, w firmie Cognac Menuet, będącej własnością Państwa Christine i David'a Croizet - Menuet. Na początku pierwsza wielka niespodzianka: ojciec Pani Christine jest z pochodzenia Polakiem, osiadłym we Francji od lat 30 - tych XX wieku [jakie było nasze wzruszenie podczas osobistego wieczornego spotkania z Nim!!! Nie zapomniane wrażenie budziła znajomość języka polskiego, nie używanego od dzieciństwa. Coś niesamowitego!!!]. Firma jest firmą rodzinną o wielkich tradycjach, funkcjonującą od 1680 roku [od 1859 roku jako Maison zajmujący się produkcją i eksportem koniaku]. Podstawową specjalnością firmy jest Cognac Menuet 1 er Cru Grand Champagne. Dzięki nadzwyczajnej życzliwości i uprzejmości Państwa Croizet - Menuet poznaliśmy tajniki produkcji i spędziliśmy niezapomniane chwile w Cognac. Odjeżdżając dziękowaliśmy za gościnę i zapraszaliśmy do Polski.
Kolejny dzień to sobota i wizyta w Jarnac, w siedzibie firmy Chateau Montifaud stanowiącej od pokoleń własność rodziny Vallet. Firma ta to już liczący się producent, dysponujący na dziś 90 hektarowym areałem upraw [zlokalizowanym w najlepszych częściach Fine Petite, a przede wszystkim Grande Champagne], prawdziwy lider koniaku rzemieślniczego ["le cognac artisanal"]. Właściciele firmy: Państwo Michel et Caterine Vallet [szósta generacja właścicieli, aktualnie zarządza już siódma - syn Laurent !!!] znaleźli dla nas czas, Pan domu cierpliwie zaznajamiał nas z tajnikami produkcji i zaproponował wizytę w piwnicach. To było coś wspaniałego i absolutnie rewelacyjnego. Atmosfera, wielkość piwnic, opowieści właściciela przeplatane degustacją rozmaitych koniaków, do najstarszych i najbardziej wysublimowanych włącznie [mieliśmy  dla przykładu niecodzienną okazję degustowania koniaku z 1940 roku. Poezja dla receptorów węchu i smaku!!! Nie sądzę, aby to doświadczenie powtórzyło się jeszcze w moim życiu]. W Chateau Montifaud zrozumiałem w praktyce czym różni się koniak XO, od innych, oraz jaką krzywdę rynkowi koniaku, zwłaszcza w Polsce robi brandy!!!]. Firma całość produkcji sprzedaje pod jednym brandem: Cognac Chateau de Montifaud, eksportując swoje produkty do wielu krajów świata. Na koniec Pani domu zaprosiła nas do ... domu na wspaniała pogawędkę o historii Francji... Mistyczna atmosfera, mistyczne miejsce, nieprawdopodobne menu. Jest jeszcze jedne aspekt na który chciałbym zwrócić uwagę omawiając ten szacowny Maison: jakość materiałów reklamowych, która podwaja szacunek i prestiż firmy, oraz design opakowań.
Po niedzielnej przerwie [czas zajęło nam zwiedzanie miasta Cognac, muzeum Hennessy, oraz przejażdżka stateczkiem spacerowym po rzecze Charente - widok zabytkowego nabrzeża Cognac, instalacji de ekspedycji morskiej koniaku, oraz nadbrzeżne krajobrazy, zapierają dech w piersiach !!!  Warto zwiedzić jeszcze Muzeum Sztuki i Historii regionu Cognac - czynne - co symptomatyczne od 10.00 do 18.00 każdego dnia, od kwietnia do października!!! Polecam jako przerywnik w degustacjach], kolejna wizyta, w zlokalizowanej w Cognac firmie Cognac Herve Bache - Gabrielsen. Jak zawsze mieliśmy okazję zwiedzić historyczne pomieszczenia firmy o bardzo ciekawym rodowodzie. Założona w 1852 roku przez Augusta Depuy [to do niedawna jeszcze także nazwa koniaku] firma ma - jak jej właściciel - rodowód norweski. Mieliśmy okazję spotkać się z nad wyraz sympatycznym i uprzejmym kolejnym przedstawicielem generacji właścicieli Panem Herve Bache - Gabrielsen' em. Na dziś podstawową marką Maison jest koniak Bache Gabrielsen.
Poniedziałkowe popołudnie to wizyta w Saint Preuil, w Maison Cognac Daniel Bouju, zajmującym się produkcją koniaku od 1805 roku, w formule "productiuon artisanale" [produkcji rzemieślniczej]. Koniaki Daniel Bouju, będące koniakami Grande Champagne charakteryzuje - jak wynika z materiałów reklamowych firmy - "finezyjny bukiet i bogactwo smaków". Prawdziwość tych słów, mieliśmy okazję po raz kolejny sprawdzić organoleptycznie. Na pożegnanie dostaliśmy od właścicieli piękny, niecodzienny prezent: zestaw autentycznych, historycznych etykiet koniaku produkowanych przez Maison. Wspaniała pamiątka, po dziś dzień znajduje się na honorowym miejscu w naszym domu.
Na koniec dwa spotkania z odmiennymi projektami.
Pierwszym, realizowanym w Claix przez wizjonera Pana Francisa Abecassis [którego miałem zaszczyt poznać osobiście na targach Provein w Dusseldorfie] jest Maison ABK6 [od nazwiska właściciela]. Oprowadzani przez Menadżera Jakości Pana Simona Palmera [Nowozelandczyk, którego miłość do koniaku zatrzymała we Francji na stałe - jak silne to musi być uczucie!!], poznaliśmy wielkie Maison [jego główne marki to: ABK6. Leyrat, Revuseur]. Najbardziej niesamowite jest to, że właściciel zakupił całą wieś i na bazie istniejących zabudowań, zmieniając nieco ich funkcje stworzył kompleksowe przedsiębiorstwo. Coś niespotykanego w rozmachu, skali i wizji.                    
Drugim, spotkanie z Panem Philippe Peyrat, właścicielem Peyrat Associes & Cie, wnukiem założyciela firmy Henri Peyrat'a. Firma ta znana jest z produkcji marek Peyrat, Vintage, Lemole, a jej prawdziwym wyróżnikiem jest koniak produkowany na rynek norweski i sprzedawany w tamtejszych aptekach [Apotekarens Cognac]. Ciekawostka związaną z tym domem jest fakt bliskiego pokrewieństwa z rodziną króla koniaku - Hennessy.  
Zachęcam do wizyty w Cognac. Producentów i domów jest tyle, że nie sposób zapoznać się z nimi w toku jednego wyjazdu. Wizyty w poszczególnych domach, poza walorem edukacyjno - historycznym [produkcja koniaku, jej etapy i ewolucja], są znakomitą  i niecodzienną lekcją kultury spożywania alkoholu oraz seansem historycznym. Warto dowiedzieć się jak poznawać i definiować koniak, warto znać jego wyróżniki i tajemnice [między innymi karmelizowanie w produkcji przemysłowej], warto poznać historię "boskiego napoju" i "wody życia" choćby w aspekcie rytuału zakupu w polskim sklepie w Polsce i wszechobecnej potęgi marketingu..
Na koniec błagam nie utożsamiajcie koniaku z brandy!!!. Jeżeli chociaż to zapamiętacie z mojej przydługiej opowieści, będę w pełni zadowolony.        

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza